wtorek, 17 lutego 2015

POTEM...- GUILLAUME MUSSO [recenzja]




„Czy jesteś gotów na ostatni dzień twojego życia”
 – taki slogan spotkacie na okładce książki Guillamue Musso – „potem…”

     Tę książkę upolowałam bowiem w biblioteczce biedronki. Niedawno była wielka „wyprzedaż”, gdzie znaleźć można było ciekawe pozycje książkowe między innymi takich autorów jak: Sparks, Musso, Ludlum, Masterton czy Mankell. Jednak gdy po pracy wpadłam do sklepu, książki były już mocno przebrane. W oko wpadły mi jedynie  dwie książki Musso – „potem…” i „kim byłbym bez ciebie”. 

      Do sięgnięcia po pozycje  „potem…”  zachęcił mnie opis z tyłu książki, choć muszę Wam się przyznać, że z twórczością tego autora spotkałam się po raz pierwszy. Intrygujący dla mnie okazał się tytuł książki, choć nie bardzo wiedziałam po streszczeniu o co będzie w niej chodzić. Kupiłam i radosna wróciłam do domku.  Książka prezentuje się całkiem, całkiem, mimo niewielkich rozmiarów (wydanie pocketowe). To jej plus, że zawiera niewiele miejsca. Choć pewnie znajdą się i tacy, co nie lubią takich wydań. Kwestia gustu. 

     Główny bohater Nathan to kochający mąż i ojciec. Jego żona Malloy odeszła od niego, gdyż nie mogła dłużej być z człowiekiem, który tak dużo złego zrobił dla jej rodziny. Jego córka Bonnie bardzo za nim tęskni. Żyją jednak w dwóch różnych miastach. Jedyne co im pozostaje to kontakt telefoniczny. Nathan tak bardzo rzucił się w wir pracy, że zatracił wszystko. Nie widział nikogo wokół siebie.  Liczył się tylko on. Wynikało to pewnie z tego, że życie go nie rozpieszczało. Już od najmłodszych lat usilnie dążył aby „coś” w życiu osiągnąć. Nawet o rękę żony musiał się bardzo starać, gdyż wywodził się z biednej rodziny. Teściowie bowiem nie pochwalili tego związku.

     Tyle tytułem wstępu odnośnie głównego bohatera. Pewnego dnia w biurze Nathana pojawia się doktor Garret Goodrich. Chirurg, który twierdzi, że jest posłańcem. Dostrzega aureole wśród ludzi, którzy niedługo mają odejść.  Natan początkowo nie wierzy w takie coś. Przecież to są głupoty. Jednak Goodrich w kilku przykładowych scenach w życiu uzmysławia Del Amico, że wie co mówi. Po kolei Nathan, oczywiście uprzedzony przez Garreta, jest świadkiem śmierci - przejścia na drugą stronę Kevina i młodej matki Candice. Zatem pewnie on będzie następny. Niestety nie jest to prawdą. Garret ma mu pomóc zrozumieć, że nie tylko on w życiu jest najważniejszy. Pewne wydarzenia, bardzo ich ze sobą łączą. Jakby byli związani wspólną nicią. Jednak puenta tej książki jest zupełnie inna. Z otoczenia Nathana wkrótce zginie bardzo bliska mu osoba a on zostaje wybrany na następcę Goodricha. Czy podoła temu wyzwaniu?  Przekonajcie się sami zachęcam :)

     Książka napisana jest bardzo przyjemnym językiem, fabuła powieści jest wciągająca i najważniejsze nie nudna. Opisy scen są bardzo realistyczne, czasami ma się wrażenie, że jest się w centrum wydarzeń. Osobiście styl pisania tego autora bardzo mi przypadł do gustu. Moim zdaniem tę książkę dobrze by było sfilmować. Dużo ludzi poszłoby do kina.

W tej książce też znalazłam kilka przysłów, motywatorów:

-„Przestaniesz się bać, jeśli porzucisz nadzieję”

-„Mężczyzna, który nie spędza świąt ze swoją rodziną, nigdy nie będzie prawdziwym mężczyzną”

-„Nie da się odwlec ostatecznej decyzji i nikt nie zna godziny swojej śmierci”

-„Czy jest takie miejsce, do którego wszyscy zmierzamy?”

-„Nie odkładaj na jutro tego, co możesz zrobić dziś”

-„Pogodzony z sobą samym i pogodzony z innymi”

Wydawnictwo: ALBATROS
Autor: GUILLAUME MUSSO
Tytuł oryginału: AT APRES
Tytuł polski:  POTEM...
Tłumaczenie: WIKTORIA MELECH
Ilość stron: 368
Data premiery: 09-2012


poniedziałek, 9 lutego 2015

CÓRKI MARIONETEK - MARII ERNESTAM [RECENZJA]




„Pewnego letniego popołudnia na początku lat 80. jedenastoletnia Mariana dokonuje mrożącego krew w żyłach odkrycia. Na karuzeli, do jednego z drewnianych koni, przywiązano jej ojca. Ktoś go śmiertelnie postrzelił, a policja nie może znaleźć sprawcy okrutnego morderstwa.”

     Tak właśnie rozpoczyna się ta powieść. Wydawnictwo Czwarta Strona tym razem wydało niebanalną książkę Marii Ernestam pt.: „Córki marionetek”. Jestem już po lekturze, a swoje odczucia opisuję poniżej. 
 
Okładka książki, jak zdążyliście moi drodzy się zaznajomić wcześniej, przestawia marionetkę i karuzelę. Całość okraszona została bardzo mroczną stylizacją. Okładka jak dla mnie majstersztyk. Aż bije od niej groza – zgodzicie się ze mną?  Z tyłu książki umieszczono streszczenie najważniejszego wątku, który przewodzi całej powieści. Na okładce znalazła się także informacja, że powieść ta to thriller psychologiczny osadzony w bajkowym krajobrazie szwedzkiego miasteczka. Intrygujący opis z przodu i z tyłu książki zachęca do sięgnięcia po tę powieść ale czy rzeczywiście? 

     Trzy siostry Marianna, Karolina i Elenie żyją w małym szwedzkim miasteczku. Po wydarzeniu z przeszłości i stracie ojca w przedziwnych okolicznościach wyszły jakoś na prostą i sobie radzą. Marianna prowadzi sklepik z marionetkami, książkami i innymi rękodziełami. Karolina od zawsze miała swój świat i w mieście znana jest z dekorowania trumien, Elenie prowadzi cukiernie. Ich mama mieszkała oddzielnie. Zagadka śmierci ich taty nie została do tej pory wyjaśniona. Wszyscy w miasteczku wiodą spokojne życie. Pewnego dnia do opuszczonej, niedziałającej piekarni wprowadza się nowy właściciel – Amnon Goldstein. Przyjechał aż z San Francisco aby ją wyremontować a przy okazji napisać powieść. Amnon jest na tyle uprzejmy, że od razu zjednuje sobie mieszkańców. Każdy z kim rozmawia otwiera się przed nim i chętnie odpowiada na jego pytania. Wypytuje o czasy między wojenne. Jego ojciec jako dziecko, mieszkał w tym miasteczku u jednego adwokata w czasie wojny. Człowiek ten pomagał Żydom. Jego tata zapewne bawił się z innymi starszymi mieszkańcami miasta. Dlatego badał tę historię. Chciał napisać książkę i wszystko było dobrze do czasu aż w miasteczku zaczynają się dziać się niespotykane dotąd rzeczy.
 
Zastanówmy się nad tym. Nowy człowiek w mieście i od razu kłopoty. W otaczającym nas świecie jest podobnie. Kiedy pojawia się ktoś nowy w mieście czy na wsi - jesteście nim zainteresowani. Wszyscy bez wyjątku przyglądacie się mu, wypytujecie, plotkujecie. Kiedy zaczyna się dziać coś złego jesteście przerażeni – wszystkie podejrzenia padają na tego nowego. Czy on jest sprawcą tych wszystkich złych rzeczy ? 

     W powieści starszy pan traci swojego psa, hodowca koni – najlepszego ogiera, Marianna o mało co a utraciłaby swoja rodzinną pamiątkę – karuzelę. A wszystko to w niewytłumaczalnych okolicznościach, które z czasem w miarę jak odsłonięta zostaje tajemnica przeszłości staje się zrozumiała. Historia jest tak mroczna, że idealnie została nazwana thrillerem psychologicznym. 

     Wielowątkowość akcji też ma swoje plusy. Duża ilość osób i przeplatanie historie wprowadzą  czytelnika w trans. Czytasz uważnie aby nie zatracić wątku i się nie zgubić. Autorka precyzyjnie wpisała do lektury elementy przeszłości. Idealne przejścia między przeszłością a teraźniejszością sprawiają, że powieść ta jest bardzo realistyczna.  Jakby była szyta na miarę. Nawet nie zorientujesz się a już wątek rozgrywa się w czasach współczesnych. 

     Wg mnie te powieść sklasyfikowano jako thriller psychologiczny ponieważ konflikt jaki narodził się w miasteczku (w teraźniejszości) w dużej mierze ma podłoże psychologiczne niż fizyczne związane z przeszłością rodzinną każdego z bohaterów. Tajemnica ta wychodzi na jaw dopiero podczas pisania książki przez Amnona. Starsi ludzie przecież tak łatwo nie zapominają i żyją  „z piętnem” do końca swoich dni.
 
Jednak nie zdradzę Wam całej tajemnicy. Bo cóż to by był za lektura  jeżeli zna się jej koniec. Powiem tylko tyle: Jeżeli szukacie książki, w której historia ma bardzo duży wpływ na teraźniejszość. Wielowątkowość powieści Was nie przeraża to sięgnijcie moi mili po tę lekturę. Zakończenie Was zaskoczy.



Dziękuję Wydawnictwu CZWARTA STRONA za udostępnienie egzemplarza książki. 


Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Autor: MARII ERNESTAM
Tytuł oryginału: MARIONETTERNAS DOTTRAR
Tytuł polski:  CÓRKI MARIONETEK
Tłumaczenie:MAGDALENA KOSTRZEWSKA
Ilość stron: 432
Data premiery: 28-01-2015

środa, 4 lutego 2015

Mitch Albom - Pierwszy telefon z nieba [recenzja]



 Co ty byś zrobił, gdybyś otrzymał telefon z nieba?  Jakbyś się zachował? – takie pytania nasuwały mi się podczas czytania tej powieści. Zacznijmy jednak od początku. Po otrzymaniu listu od Wydawnictwa ZNAK LITERANOVA moim oczom ukazała się pięknie wydana książka w twardej oprawie, której tytuł był bardzo intrygujący. „PIERWSZY TELEFON Z NIEBA” ma według mnie bardzo trafnie dobraną okładkę pasującą do tytułu. 

Z autorem i jego twórczością spotkałam się jednak po raz pierwszy. Zaczęłam więc swoją przygodę z lekturą. Nie sądziłam, że powieść ta będzie napisana tak przyjemnym i lekkim językiem, że dosłownie ją „połknę” wertując kolejne kartki. Za wszelką cenę bowiem chciałam się dowiedzieć jakie będą losy ukazanych bohaterów oraz  jak tytułowy „telefon z nieba” wpłynie na historie całego społeczeństwa. 

Siedem osób, siedem telefonów od nieżyjących krewnych. Na początku książki historia ta wydaje się wręcz niemożliwa a jednak. Zmarli dzwonią do żywych. W małym miasteczku Coldwater  siedem osób odbiera tajemnicze telefony z nieba. Pierwszą „wybraną” jest Katherine Yellin z kościoła baptystycznego „Żniwo Nadziei”, do której zadzwoniła zmarła, przed dwoma laty, siostra Dorie. Rozmowa jest krótka. Jednak na tyle realistyczna, że Katherine udaje się do ks. Warrena aby mu o niej opowiedzieć. Po zakończeniu rozmowy wychodzi od księdza spokojniejsza. Jednak to nie koniec historii z telefonami. Podczas niedzielnego nabożeństwa w kościele „Żniwo Nadziei” Katherine publicznie wyznaje, że odbiera telefony z nieba. Jak się okazuje nie tylko ona. Drugą osobą jest Elias Rowe – właściciel firmy budowlanej, do którego zadzwonił zmarły pracownik Nick. Po tym wyznaniu sprawą zaczynają się interesować media węszące sensację. Nieliczni w miasteczku uważają, że to nie może być prawdą. Sceptycznie do tego podchodzi Sully Harding. Rozpoczyna więc swoje wewnętrzne śledztwo. Jednak telefony z nieba dzwonią regularnie co piątek. Taki mały „cud” w Coldwater. Wydarzenia przybierają zatem ciekawy obrót. Do miasteczka zjeżdża się coraz większa ilość wiernych – zwolenników jak i przeciwników. Z jednej strony sytuacja ta jest korzystna dla miasta. Większy ruch, większe pieniądze. Można nawet rzec, że Coldwater przeżywa swój renesans. Główna ulica do tej pory mało uczęszczana i opuszczona zapełnia się sprzedającymi i kupującymi. Wynajmowane są lokale, które od dawna stoją puste. Sytuacja poprawia się na plus. Z drugiej strony przy takiej dużej ilości obcych osób w miasteczku mogą się zacząć awantury, protesty. Dlatego też dla miejscowych zostaje zwołana narada miejska. Podczas spotkania okazuje się, że telefony z nieba otrzymuje siedem osób. Regularnie, co piątek rozmawiają ze swoimi zmarłymi. Punktem kulminacyjnym książki jest transmisja na żywo. W trakcie jej trwania wszyscy „wybrani” otrzymują telefony z nieba. Jednak tylko telefon Katherine jest na tyle przekonujący, że zebrani na stadionie ludzie wierzą, że w Coldwater wydarzył się cud. Zakończenia Wam jednak moi drodzy nie napiszę, gdyż zdradziłabym to co najważniejsze.  Przekonajcie się sami :)

Mitch Albom zadbał, aby czytelnik nie nudził się czytając jego powieść. Akcja książki jest wartka i „trzymająca w napięciu” od samego początku. Przytoczone historie poszczególnych bohaterów są napisane bardzo realistycznie. Jakbyś drogi czytelniku w nich uczestniczył.

Książka na dużżżży plus i nie tylko dla miłośników Paula Coelho. POLECAM  !!!!!!!

Jak zwykle nie zabrakło w tej książce ciekawych fragmentów-cytatów, przysłów, motywatorów, które dla Was odnalazłam:

- KONIEC TO WCALE NIE KONIEC -

- KAŻDE ŻYCIE NA DWIE HISTORIE: TĘ, KTÓRĄ CZŁOWIEK PRZEŻYWA I TĘ, KTÓRĄ OPOWIADAJĄ INNI –

Trafiają one w sam punkt naszego ziemskiego życia. I ja podpisuję się pod nimi obiema rękami  :)
Zgodzicie się ze mną?


Dziękuję Wydawnictwu ZNAK LITERA NOVA za udostępnienie egzemplarza książki.  




Wydawnictwo: ZNAK LITERANOVA
Autor: MITCH ALBOM
Tytuł oryginału: THE FIRST PHONE CALL FROM HEAVEN
Tytuł polski:  PIERWSZY TELEFON Z NIEBA
Tłumaczenie: NINA DZIERŻAWSKA
Ilość stron: 352
Data premiery: 14-01-2015

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Karolina Wilczyńska - "Jeszcze raz, Nataszo" [recenzja]




 Nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona w listopadzie 2014 ukazała się powieść Karoliny Wilczyńskiej „Jeszcze raz, Nataszo”. Bardzo chciałam ją przeczytać i zrecenzować, co też niniejszym czynię.  Podczas lektury, przychodziły mi do głowy różne myśli więc zaczęłam je spisywać w międzyczasie, aby o nich nie zapomnieć. Czy wiecie do czego może służyć album ze znajdującymi się w środku starymi zdjęciami? Nie ? Ja na początku też nie wiedziałam. WSPOMNIENIA moi drodzy to taki rodzaj osobistego albumu. Zbieramy je przez całe nasze życie aby w odpowiednim momencie do nich sięgnąć, przejrzeć je i zdecydować czy mają w naszym umyśle pozostać na dłużej czy też nie. Zdjęcia przechowywane w tym albumie będą nam przypominały dobre bądź złe chwile. Różnie w zależności od okazji. Nie da się ich jednak tak po prostu wymazać. Z albumem fotograficznym jest znacznie łatwiej. W takim albumie każde zdjęcie nawet nie podpisane jest cząstka osób widniejących na nim.

Główna bohaterka Natasza Dębicka po udanym rozwodzie, na tarasie swojego domu przegląda stary album fotograficzny – jedyny, którego były mąż nie zabrał. Stare, prawdopodobnie pożółkłe już i nadgryzione zębem czasu zdjęcia uruchomiły „machinę czasu” przez lata życia głównej bohaterki.W poszczególnych rozdziałach książki, czytelnik obserwuje ją w różnych sytuacjach. Młodą Nataszę poznajemy w okresie liceum. Gdy pierwszy raz miała rozpocząć w miarę samodzielne życie. Mieszka w internacie, gdzie nie sięga rozpostarty rodzicielski parasol bezpieczeństwa. Z przeciwnościami losu musi sobie radzić sama. Pierwsze spotkanie z rzeczywistością nie jest dla Nataszy łatwe. Mimo że rodzicie byli daleko pokornie spełniała ich polecenia. Uczyła się, ale za to była klasowym wyrzutkiem. Przeciwstawiła więc się woli rodziców, zmieniła, w jej mniemaniu na lepsze, dzięki temu zyskała aprobatę rówieśników. Miała koleżanki, zmieniła styl ubierania, lekceważyła nauczycieli a nawet opuściła się w nauce. Było jej z tym dobrze. W końcu decydowała sama o sobie. Nie na długo zdał się ten bunt. Rodzicie szybko ją z internatu zabrali i pozałatwiali co trzeba. 

Pamiętacie swój okres studiów? Tę wolność i niezależność, która w końcu nastała. Nikt nie mówił Wam co macie robić, jak się zachować, jak żyć? Fajnie było prawda? Zaczynał się nowy rozdział w Waszym życiu. Wkraczaliście na nieznane przestworza społeczeństwa. Poznaliście nowych ludzi, otoczenie - staraliście się wtopić  w tłum. Wspólne obcowanie w akademickim gronie miało swoje wady. Oprócz nauki trzeba było za co żyć. Zarabialiście pierwsze pieniądze, aby nie ciągnąć od rodziców. Odciąć się od nich i usamodzielnić. Zapotrzebowanie na bycie „kimś” w przyszłości z każdym dniem rosło.  Staraliście się jak mogliście aby wśród akademickiej braci wypaść jak najlepiej. Dzięki temu mogliście poznać kogoś. Może swoją „drugą połówkę” lub rozszerzyć swoje kręgi znajomych, by móc z nimi gdzieś wyjść. Podobne losy ma nasza główna bohaterka. Ciągły harmider w akademiku Wam już nie wystarcza, pragniecie mieć swój kąt. Wyprowadzacie się. Ciągle jednak chcecie być z kimś. Te mijane pary na mieście, to uczucie zakochania i motyle w brzuchu. Natasza tez tego pragnęła, a że nie była pięknością to czekała. Na letnim akademickim obozie poznała Darka. Swojego przyszłego chłopaka i jak się z czasem okazuje męża drania. Młodość rządzi się swoimi prawami. Aby bardziej pielęgnować powstałe uczucie między kobietą i mężczyzną dochodzicie do wniosku, że warto zamieszkać wspólnie, aby się bliżej poznać. Jakie to piękne – jak z obrazka. Natasza z Darkiem mieszkają na swoim. On jednak po roku nauki rezygnuje z psychologii i przenosi się na marketing. Bardziej przyszłościowy kierunek. Jego przewidywania z czasem okazują się słuszne. Po skończeniu studiów Darek pracuje w firmie reklamowej. Bardzo dobrze zarabia a Natasza poszukuje pracy. Niestety w psychologii nie może znaleźć zatrudnienia więc dzięki staraniom Darka zatrudniona zostaje w tej samej firmie ale na innym stanowisku. Początkowo idzie jej średnio lecz z czasem nabiera wprawy. Zapotrzebowanie na reklamę w tamtym okresie było bardzo duże. Po PRL-u Polska zmieniła światopogląd a galopująca inflacja spowodowała, że Polacy co raz częściej zakładali firmy. Dążyli aby żyć i mieć to co na Zachodzie.  Agencja reklamowa przynosiła więc ogromne zyski. 

Pamiętacie tamten okres prawda? Na początku niczego nie można było zdobyć, jedzenie na kartki itd. Z czasem gdy otworzyliśmy się na Zachód było już znacznie lepiej. Przeciętne czasy, ale ukazane  zostały w książce bardzo realistycznie. Czytając ją każdy czytelnik odnajdzie więc coś dla siebie. Ukazane problemy tak bardzo sczepią Was z główna bohaterką, że książkę przeczytacie jednym tchem.  Nie będziecie się mogli od niej oderwać i będziecie musieli wiedzieć co się dzieje u tytułowej Nataszy. Jak sobie poradziła ze swoim mężem, do jakich wniosków doszła? Jak potoczyły się jej losy po otwarciu wspólnej firmy z mężem w Warszawie i przede wszystkim czy podjęte decyzje okazały się słuszne? 

Okładka książki też została przez Wydawnictwo idealnie dobrana. Postać stojąca na pierwszym planie patrzy przed siebie a może spogląda w dal? Tego nie widać. Jednak książka ma bardzo ładną oprawę -wydana jest w sztywnej okładce, co zwiększa komfort czytania.

Tę książkę szczególnie POLECAM wszystkim zapracowanym, którzy nie dostrzegają swojego pracoholizmu. Praca to nie wszystko – wokół Was jest piękny świat. Zwolnijcie i zanurzcie się w tej lekturze.  POLECAM!!!

Jak zwykle nie zabrakło życiowych mądrości - tym razem odnalazłam:

-W każdej beczce miodu musi być łyżeczka dziegciu –

Macie pomysł do czego odnosi się to przysłowie?
W  słowniku języka polskiego znalazłam, że łyżka dziegciu oznacza coś nieprzyjemnego w sytuacji poza tym korzystnej. 
Ciekawe - prawda? 

Dziękuję Wydawnictwu CZWARTA STRONA za udostępnienie egzemplarza książki.




Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Autor: KAROLINA WILCZYŃSKA
Język wydania: POLSKI
Ilość stron: 304
Data premiery: 19-11-2014

wtorek, 20 stycznia 2015

KONIEC ŚWIATA - właśnie nastąpił !!!! :)

  (http://merlin.pl/Koniec-swiata_Izabella-Fraczyk,images_product,5,978-83-7839-722-9.jpg




Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA

Autor: IZABELLA FRĄCZYK
 
Język wydania: POLSKI

Ilość stron: 336

Data premiery: 25-03-2014


Koniec Świata Izabelli Frączyk to książka tak wciągająca, że nie można się oderwać. Opisana historia jest tak niesamowita, że masz ochotę się uszczypnąć aby przekonać się czy to prawda.

Główna bohaterka Marylka pracuje w jednej z agencji reklamowych jako copywriter. Jest na tyle pochłonięta pracą, że nie zauważa trwającej wokół niej paniki odnośnie Końca Świata mającego nastąpić pod koniec roku. Większość osób z jej sąsiedztwa, podobnie jak i ona zaopatruje się  w lokalnym sklepie, w żywność długoterminową. Wszak nie wiadomo czy nie wyłącza prądu, a może nastąpi wichura lub  inna straszna rzecz. Marylka nie mieszka sama. Tymczasowo u niej przebywa bratanek Kuba – zwany „Kubłem”. Brat głównej bohaterki uległ wypadkowi samochodowemu i teraz spędza całe dnie na rekonwalescencji. Kubeł jak większość młodzieży w tym wieku przechodzi okres buntu. Polecenia i prośby spełnia niechętnie oraz wykonuje od niechcenia. Najlepiej leżałby przed telewizorem i grał w grę „FIFA” :). Marylka stara się  jak może aby bratankowi nic nie brakowało. Zapomina nawet o własnych potrzebach. Nie spotyka się z nikim. Randki są nie dla niej. W swoim życiu bardzo zawiodła się na byłym narzeczonym, który odszedł po informacji, że Marylka nie może mieć dzieci. Teraz jest singielką i dobrze jej z tym. Jednak gdy na horyzoncie pojawia się Marcel (najprzystojniejszy kolega z pracy) jej świat wywraca się do góry nogami. Początkowo niechętnie i z oporami uczęszcza na zajęcia w fitness klubie. Jednak w miarę upływu czasu i rozwijającej się nowej znajomości zmienia zdanie. Mimo paru nadprogramowych kilogramów uczęszcza na zajęcia regularnie. Chce jak najlepiej wyglądać. Po wspaniałej nocy w Sopocie, gdzie  Marylka i Marcel zbliżyli się do siebie, coś się psuje. Marcel niespodziewanie wyjeżdża na szkolenie do Madrytu. Rzadko się odzywa – nie pisze i nie dzwoni. Marylka jest tym faktem zaniepokojona. Całą uwagę stara się więc poświęcić pracy. W agencji pracuje nad projektem dla Krzysztofa Gawłowicza – właściciela międzynarodowej firmy. Kampania dla tego pana przynosi agencji bardzo duże zyski. Jest to więc strategiczny klient a do tego bardzo wymagający. W połowie stycznia Marylka osobiście spotyka się z Krzysztofem w Genewie. W planie wizyty, jaki otrzymała przed wylotem widnieją także spotkania osobiste - kolacje. Podczas tych kilku dni spędzonych razem Krzysztof jest zauroczony Marylką.  Składa jej także propozycję nie do odrzucenia. Chce aby pracowała wyłącznie dla niego. Niestety główna bohaterka nie jest zainteresowana zmianą pracy. Ta którą ma bardzo jej odpowiada.  Po powrocie z Genewy Marylka, w pracy, niechcący podsłuchuje rozmowę Marcela z Patrykiem. Jest bardzo rozgoryczona tym co usłyszała i natychmiast zwalnia się z pracy. Kolejny raz została dotkliwie oszukana przez faceta. Oddaje zatem swoje rzeczy służbowe i na zawsze rozstaje się z przeszłością.  W celu rozpoczęcia nowego rozdziału w swoim życiu Marylka przyjmuje propozycję Krzysztofa. Na szczęście oferta była nadal aktualna :). W trakcie lotu do Genewy aby ustalić warunki Marylka mdleje na pokładzie samolotu. Tym samym zostaje przebadana przez lekarza na lotnisku. Pobrana zostaje krew i zrobione wszystkie badania. Wyniki przychodzą pocztą. Okazuje się, że Marylka jest w ciąży.  Dziwne to skoro nie może mieć dzieci a jednak zdarzył się mały cud. Nowy pracodawca co prawda nie jest zachwycony, gdyż krzyżuje to jego plany względem Maryli ale zatrudnia młodą mamę. Biologiczny ojciec dziecka po usłyszeniu nowiny ucieka na zawsze z życia głównej bohaterki. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Relacja z Krzysztofem kwitnie. Pewne wydarzenie w życiu obojga powoduje, że Marylka wyznaje Krzysztofowi miłość. Zaręczają się.  W trakcie romantycznej kolacji Marylka zaczyna rodzić. Po przybyciu do szpitala Krzysztof uznaje dziecko za swoje. Wypełnia stosowne papiery. I żyją długo i szczęśliwie. 

Po lekturze stwierdziłam że to fajna bajka, przyjemna i lekka. „Coś” dla dużych dziewczynek.  Tytułowy koniec świata i tak nastąpił, co prawda niedosłownie ale W życiu głównej bohaterki pojawiły się pozytywne zmiany. POLECAM !!!!

piątek, 16 stycznia 2015

DO UTARATY TCHU - NIE POLECAM

Wydawnictwo: EROTICA

Autor: PORTIA DA COSTA
 
Tytuł oryginału: IN TOO DEEP

Język oryginału: ANGIELSKI

Język wydania: POLSKI

Ilość stron: 344

Tłumaczenie: MARIA DUDA

Data premiery: 20-03-2013


DO UTRATY TCHU – książka dziwna, na okładce zostało napisane, że jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośniczek Pięćdziesięciu twarzy Greya. Sięgnęłam więc po nią i się bardzo zawiodłam. Książka ogólnie nie przypomina osławionego romansidła Pięćdziesiąt twarzy Greya.  Jest natomiast, moim zdaniem, jej skromną namiastką i się nawet nie umywa do wymienionego wcześniej bestselleru. 

Akcja książki DO UTRATY TCHU rozgrywa się w bibliotece, gdzie młoda bibliotekarka Grawendolynne Price pewnego dnia otrzymuje tajemniczy list miłosny od cichego wielbiciela - Nemezis. List ten znajdował się  w służbowej skrzynce na wnioski i uwagi. Jest przepełniony pikantnymi szczegółami dozwolonymi dla osób po 18 roku życia. Po przeczytaniu listu główna bohaterka zastanawia się czy tym wielbicielem może być profesor Daniel Brewster. Od jakiegoś czasu zauważyła, że przygląda on się jej bacznie podczas pracy, uśmiecha i puszcza oczko. Nemezis na tyle był pruderyjny, że zaczął także wymieniać korespondencję mailowo z główna bohaterką. Jej się to bardzo podobało i pokornie spełniała prośby wielbiciela. Nawet zwierzyła się Brewsterowi ze swoich rozmów z nieznajomym i „domowych” upodobań dlatego było jej lżej na sercu. Daniel i Grawendolynne zaczęli się regularnie spotykać a trzeci do pary był Nemezis.

Książka zawiera wiele pikantnych opisów erotycznych jednak czytanie o tym na co drugiej stronie jest strasznie męczące. Nie ma też jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy DANIEL to NEMEZIS?. Można się domyślać, że tak. Ogólnie książka nie przypadła mi do gustu dlatego NIE POLECAM !!!!


 

środa, 14 stycznia 2015

GWIAZD NASZYCH WINA - PRZECZYTAJCIE KONIECZNIE !!!


Wydawnictwo: BUKOWY LAS

Autor: JOHN GREEN
 
Tytuł oryginału: THE FAULT IN OUR STARS

Język oryginału: ANGIELSKI

Język wydania: POLSKI

Ilość stron: 320

Tłumaczenie: MAGDALENA BIAŁOŃ-CHALECKA

Data premiery: 04-06-2014


GWIAZD NASZYCH WINA to książka, która daje bardzo do myślenia. Odnaleźć w niej możemy nadzieję, radość i zły. Wszystkiego po trochu dla każdego.

Główna bohaterka Hazel Grace jest chora na raka. Na spotkaniu grupy wsparcia w Sercu Jezusa poznaje przystojnego chłopaka Augustusa Watersa, który zaprasza ją do swojego domu. Oglądają wspólnie film i wypytują o różne rzeczy. Walka z chorobą to dla nich niełatwy czas. Ona już od jakiegoś czasu walczy z chorobą, ma już nawet przerzuty do płuc. Aby łatwiej jej było oddychać ciąga za sobą butlę z tlenem. On były sportowiec zachorował na kostniakomięsaka ale była to wg niego przelotna znajomość. Podczas spotkania Augustus chce dowiedzieć się o Hazel jak najwięcej.  Pyta jaka jest jej ulubiona książka. Hazel informuje go, że „Cień udręki: autora Peter van Houten, on z kolei lubi „Cena świtu” . Wymienili się książkami. Obiecali sobie, że zadzwonią jak skończą. Hazel bardzo szybko czyta książki i już w kilka dni pochłonęła książkę polecaną przez Augustusa. On z kolei czytał wolniej, ale powieść Petera van Houtena (nie posiadająca zakończenia) na tyle go zaintrygowała, że próbował znaleźć odpowiedź na nurtujące ich obydwoje pytania: co się stało z chomikiem Syzyfem, czy mama Anny wyszła za mąż? Czy holenderski Tulippan jest oszustem? itd. Augistus napisał do jego asystentki, która zaprosiła ich do Holandii aby spotkali się z autorem książki osobiście. Hazel była wniebowzięta. Bardzo chciała jechać ale niestety nie mogła. Wykorzystała już swoje marzenie na coś innego. Za to Augustus ciągle mógł porosić fundację o wyjazd. Po rozmowie z Hazel zaproponował aby jechała z nim. Niestety choroba Hazel pokrzyżowała im plany. I nie wiadomo było czy wyjazd dojdzie do skutku. Czas płynął nieubłaganie. Stan głównej bohaterki poprawił się na tyle, że dostała pozwolenie na wylot. Wyprawa odbyła się na początku maja. Obydwoje po przylocie do Holandii udali się na romantyczną kolację, gdzie pili szampana. Następnego dnia spotkali się z autorem książki. Jednak ta wizyta nie była miła. Wyszli od niego oburzeni. Jednak aby zrekompensować im niedogodność, asystentka zaproponowała wycieczkę do domu Anny Frank. Była to trudna wyprawa dla Hazel. Udowodniła sobie i innym, że potrafi przeciwstawić się losowi i wejść  na szczyt. Niestety po cudownych chwilach spadła na nią niemiła wiadomość – jej chłopak ma nawrót raka. Wracają do domu do Ameryki. Po bardzo krótkim czasie i leczeniu Augustus umiera. Na pogrzebie pojawia się autor książki. Powtórnie dla Hazel nie jest to miłe spotkanie. Roztyją się we złości. W czasie załoby Hazel dowiaduje się od przyjaciela, że Augustus napisał dla niej zakończenie tej książki. Niestety nigdzie w domu nie mogła go znaleźć. Napisała więc do asystentki Petera, która odnalazła zakończenie w liście. Przysłała Hazel skan tego listu a oryginał wysłała pocztą. Książka kończy się listem Augustusa, który prosi Petera aby wysłała Hazel zakończenie wymyślone przez niego.

Piękna książka, smutny wątek ale prawdziwy. POLECAM!!!!

W tej książce też znalazłam wiele przysłów – MOTYWATORÓW  m.in.:

„Bez smutku nie zaznalibyśmy smaku radości”

„Rodzina jest wieczna”

„Tam dom twój, gdzie serce twoje”

„Dobrych przyjaciół trudno znaleźć, a jeszcze trudniej zapomnieć”

„W ciężkich chwilach rodzi się prawdziwa miłość”

czwartek, 8 stycznia 2015

ZAGINIONA - HARLEN COBEN - NIESAMOWITA AKCJA !!!


Wydawnictwo: ALBATROS

Autor: HARLAN COBEN
 
Tytuł oryginału: LONG LOST

Język oryginału: ANGIELSKI

Język wydania: POLSKI

Ilość stron: 424

Tłumaczenie: ZBIGNIEW A. KRÓLICKI

Data premiery: 19-05-2010

 Książka ZAGINIONA jest napisana rewelacyjnie. Kiedy zaczynasz ją czytać tak na prawdę nie wiesz o czym ona będzie. Na początku poznajesz głównego bohatera Myronie Bolitar, do którego odzywa  ukochana, dawno jej nie słyszał i nie widział - Terese. Prosi aby przyjechał do Paryża, jednak on odmawia. Spotyka się z kimś i jest mu teraz dobrze. Nie chce tego zmieniać. Odmawia. Niestety los Myronie nie sprzyja i po pewnym wydarzeniu rozstaje się z ukochaną . Jest teraz wolnym człowiekiem. Nic nie stoi na przeszkodzie aby pojawił się w Paryżu. Decyduje się wyjechać aby jeszcze raz, jak za dawnych czasów spędzić z nią chociażby chwile. Niestety po wylądowaniu zostaje przeszukany na lotnisku. Jest to dla niego niemiłe przywitanie ale cóż…Udaje się do hotelu. Tam spotyka Teresę, która opowiada mu dlaczego go poprosiła o przyjazd. Podczas rozmowy Mayrone dostrzega białą furgonetkę, gdzie obserwują ich tajni agencie. Proszą aby obydwoje udali się razem do ich siedziby. Tam Teresa dowiaduje się, że jej były mąż nie żyje. Na miejscu zbrodni znaleziono krew i wysłano ją do analizy. Jest zatem podejrzaną. Jako warunek opuszczenia tymczasowego aresztu musza pozostawić swoje paszporty u Berelanda. To wszystko co usłyszał Myronie jest dla niego niepojęte, jak Teresa i Rick mogli mieć dziecko skoro je pochowali? W barze na przeciwko stara się zebrać myśli. W pewnym momencie do Myronie dosiada się jakiś człowiek. Mierzy do niego z broni ukrytej pod stołem. Dochodzi do bójki. Ginie nawet jeden z bandytów. Przez co Mayronie i Teresa musza uciekać z Paryża. Spokoju nie daje im jednak wynik wstępnego badania DNA? Czy faktycznie osoba, która widzieli w furgonetce to córka Teresy i Rica? Myronie z kolegami po fachu z własnej firmy, próbują rozwikłać tę zagadkę i udają się na poszukiwania tytułowej zaginionej.

Nie napiszę nic więcej o fabule tej książki, gdyż zdradziłabym wszystko, co wartościowe w niej :D 
Książka trzymająca w napięciu. Wartka akcja, niesamowite zwroty akcji sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Szczerze POLECAM !!!! 
Wiecie ostatnio bardzo lubię wynajdywać przysłowia lub inne wartościowe zapiski z książki. Wy też tak macie? W tej pozycji książkowej moją uwagę przykuło przysłowie ”CZŁOWIEK PLANUJE, BÓG Z TEGO ŻARTUJE”.  I doszłam do pewnych refleksji. 
Czy Wy zgadzacie się z tym przysłowiem? Jakie są Wasze odczucia? Piszcie w komentarzu na dole.

sobota, 3 stycznia 2015

SZEŚĆ LAT PÓŹNIEJ - HARLEN COBEN - KSIĄŻKA NA 6 !!!



Wydawnictwo: ALBATROS

Autor: HARLAN COBEN
 
Tytuł oryginału: SIX YEARS

Język oryginału: ANGIELSKI

Język wydania: POLSKI

Ilość stron: 464

Tłumaczenie: ZBIGNIEW A. KRÓLICKI

Data premiery: 26-02-2014

(http://ecsmedia.pl/c/szesc-lat-pozniej-b-iext24420503.jpg)

Tak dobrze napisanej książki dawno nie czytałam. Historia tak niesamowita, że czytasz jednym tchem i nie możesz się oderwać. Kto wie może takie rzeczy dzieją się naprawdę. Główny bohater Jake Fisher w małym kościołku widzi jak jego ukochana Natalie wychodzi za mąż za Todda. Obiecuje, że już nigdy więcej z nią nie będzie szukał kontaktu. W tym postanowieniu wytrzymuje bowiem tylko sześć lat. Po 6 latach na ekranie monitora w swoim gabinecie w College'u Lanforda (jest tam wykładowcą nauk politycznych) dostrzega nekrolog Todda Sandersona. Postanawia tym samym odnaleźć ukochaną. Jednak nie jest to takie proste. Po drodze napotyka na bandziorów i tajemniczą organizację.
Wszędzie była wielka tajemnica. Okazuje się, że wydarzenia, które miały miejsce 6 lat temu nie istniały. Nikt nie poznał Natalie, nie było Domu Pracy Twórczej nikt, niczego nie widział. Wszyscy napotkani w Vermoncie twierdzili, że Jakea tu wcześniej nie było. Zastanawiał się czy zatem postradał zmysłów. Jednak pod koniec książki fabuła się rozkręca. Wszystkie zagadki zostają wyjaśnione. Todd był jednym z założycieli organizacji Nowy Start, która dawała schronienie i nową tożsamość osobą zagrożonym. Natalie (z uwagi na to, że widziała śmierć ważnego gangstera musiała zniknąć). W końcu została odnaleziona przez Jaka, ale chciała dalej zniknąć na co Jake tym razem jej nie pozwolił.  Obydwoje przywdziali oni nową tożsamość i zamieszkali w stanach koło Meksyku.

niedziela, 28 grudnia 2014

POKRĘCONE LOSY KLARY !! - KSIĄŻKA NA 5




Wydawnictwo: POLIGRAF

 Autor: IZABELLA FRĄCZYK

Ilość stron :240


Data premiery: 16-12-2010

(http://ecsmedia.pl/c/pokrecone-losy-klary-b-iext3900322.jpg)

Bardzo fajna książka. Napisana przyjemnym językiem.
"Pokręcone losy Klary" są naprawdę pokręcone. Niestety zbieg okoliczności i wydarzeń wprawiłyby w zakłopotanie nie jednego ale nie Klarę. Ile ta dziewczyna dała rade znieść. Rozstanie z Mirkiem (jej pierwszym narzeczonym--> swoją drogą to idiota, żeby tak kogoś okłamywać). Potem utrata pracy, zmiana miejsca zamieszkania (powrót do starych korzeni), nowy sąsiad, nowa praca, uprzątniecie jej domku po babci (znalezienie obrazów Zdzisława Rzepichy -->sławnego po śmierci, bo za życia nie mógł się wypłacić dziadkom Klary, więc płacił obrazami). Przelotny i szybki romans z Gabrielem przystojnym Włochem, przyjacielem sąsiada. Sprzedaż obrazów, fortuna, rozstania. Spokojny wypad do Capich Rogów (moment relaksacyjny i refleksyjny na przemyślenie bohaterki). Remont domu plus intryga Zośki (by zbliżyć do siebie sąsiadów (Damiana i Klarę)). Zakochanie i znalezienie idealnego mężczyzny. To wszystko znajdziecie w tej książce. Czy jest może jej kontynuacja chciałoby się zapytać :).
POLECAM

piątek, 19 grudnia 2014

LAWENDOWY POKÓJ -SŁABA KSIĄŻKA







Wydawnictwo:OTWARTE

 Autor: GEORGE NINA

Ilość stron: 344


Data premiery: 30-07-2014

(http://ecsmedia.pl/c/pokrecone-losy-klary-b-iext3900322.jpg)


 Książkę przeczytałam, gdy nie lubię zostawić niedokończonych pozycji. Historia opisana w książce mnie nie zachwyciła.
Główny bohater - Jean Perdu właściciel barki "Apteki Literackiej" sprzedaje książki odpowiednie dla danej osoby. Po rozmowie z kupującym jest w stanie stwierdzić jaką książkę kupujący powinien przeczytać aby jej za mocno nie przytłoczyła itd. Perdu mieszka w kamienicy i siłą rzeczy zmuszony jest do interesowania się jej lokatorami. Choć bardzo tego nie lubi. Pewnego dnia do kamienicy wprowadza się nowa lokatorka. Cały czas płacze. Nie ma żadnych mebli więc Jean postanawia oddać jej swój stolik z "lawendowego pokoju". W szufladce stolika od 20 lat spoczywa list od jego kochanki. Nie przeczytał go wcześniej, gdyż nie był w stanie darować jej, że od niego odeszła w taki sposób. Jednak po tylu latach czyta ten lista za namową nowej właścicielki stolika. To co Perdu tam przeczytał tak nim wstrząsnęło, że postanowił udać się do Prowansji. W dniu wypłynięcia zabiera ze sobą Maxa - młodego pisarza, który próbuje odnaleźć swoją muzę. Różne perypetie i historie opisane w książce są nudne i przewidywalne. Płyną w górę rzeki, cumują, odbijają, poznają nowych ludzi. Po przybyciu do Prowansji drogi Maxa i Perdu rozdzielają się. Max poznał młodą traktorzystkę a Perdu osiadł w jednym z gospodarstw. Nie czuł się na siłach aby odwiedzić dom byłej ukochanej. Po odpowiednio długim czasie, przemyśleniu wszystkiego, przeżyciu żałoby odnajduje wreszcie jej farmę. Spotyka się z jej mężem oraz idzie na jej grób.
Książka dziwna. Nie wiem skąd tyle pozytywnych opinii. Dla mnie ta książka do 13 rozdziału była nudna, dopiero od 14 - moment wypłynięcia - zaczęła mnie "wciągać" ale nie na tyle żeby mnie zachwyciła. Cały czas się zastanawiam po co on płynie, czy jest sens  rozdrapywania starych ran, które się zagoiły, co ja bym zrobiła na jego miejscu? itd.  Jakąś puentę na końcu chyba odnalazłam, ale książka wg mnie filozoficzna.

czwartek, 11 grudnia 2014

DZIŚ JAK KIEDYŚ - ZABAWNA HISTORIA !!!!





Wydawnictwo:PRÓSZYŃSKI I SPÓŁKA

 Autor: IZABELLA FRĄCZYK

Ilość stron: 432


Data premiery: 05-09-2013





 Pierwsze fragmenty powieści usłyszałam w radiu. Historia głównej bohaterki wydała mi się na tyle interesująca, że sięgnęłam po książkę i nie zawiodłam się.
Powieść napisana dość lekkim językiem, przez co bardzo szybko się czyta.
Ola - główna bohaterka ma dosyć już swojego poprzedniego życia (rozwiodła się z mężem i musiała się wyprowadzić z mieszkania, postawiło wszystko na jedną kartę i zwolniła się z pracy).  Tym razem miała wszystkiego dość i zwierzyła się swojej przyjaciółce, że chciałby pracę choćby na końcu świata byle jak najdalej od przeszłości.  W ciągu tyg. dostała nową propozycje pracy w Bąszynku w wytwórni win. Jak się okazało po przyjeździe na miejsce była to fabryka tanich jaboli. Przez co nie było Oli łatwo. W małej miejscowości wszyscy się znają i o wszystkim wiedzą. Kto z kim, ile po ile. Niestety w trakcie wypadku do sklepu po wodę Ola wpada pod samochód prowadzony przez najprzystojniejszego człowieka w mieście Maksa. Pan okazuje się lokalnym "lowelasem", w którym podkochują się wszystkie dziewczyny w okolicy. Maks na tyle przejął się wypadkiem, że odwiedza Olę w szpitalu. Niestety nie dogaduje się z Teresą (jej lokalną przyjaciółką) i nie ma Oli kto odebrać ze szpitala. Tu z odsieczą przybywa pan Doktor, który był jej lekarzem prowadzącym. A co było dalej przekonajcie się sami :) Historia jaką przeżywa główna bohaterka jest na tyle realistyczna, ze powieść czyta się jednym tchem. POLECAM !!!.