niedziela, 11 grudnia 2016

S.Q.U.A.T - Konrad Kuśmirak [recenzja]

Apokalipsa- zniszczenie cywilizacji jaką znamy. Któż nie zastanawiał się nad tym jak ona będzie wyglądać? Jej wyobrażenie towarzyszy nam od dawien dawna. Rozpoczynając od judaistyczno-chrześcijańskiego proroctwa, na temat ostatecznego kresu ludzkości, przez czasy II wojny światowej, gdzie nastąpiła eksterminacja narodów na niewyobrażalną dotychczas skale. A obecnie ciągle rozpala naszą wyobraźnie poprzez katastrofy naturalne, epidemie, wojny. Ot choćby filmy, wszelkiej maści katastroficzne jak „Pojutrze” gdzie zjawiska naturalne przyjmują ekstremalną formę,  cała seria Terminator, gdzie sami przyczyniliśmy się, poprzez rozwój sztucznej inteligencji, do własnej, nieomal całkowitej, zagłady. Post apokaliptyczny świat nie tylko nas przeraża ale i fascynuje, żeby spojrzeć chociaż na popularność gier o tej tematyce, czyli nieśmiertelnej serii Fallout, z równie nieśmiertelnym hasłem jej towarzyszącym „War. War never changes”, czy uniwersum Metro 2033.
A więc cóż za brudny świat, zgniliznę moralną i walkę o przetrwanie spuścił nam na głowy pan Konrad Kuśmirak w książce „S.Q.U.A.T.”?



Bohaterem opowieści jest Kamyk, przemytnik, który żyje ze swoimi bliskimi gdzieś na wschodzie byłej Polski. Byłej? A no tak. Ot przed wielu laty, które Kamyk ledwo pamięta, nastąpiła kosmiczna eksplozja. Co gorętsze głowy państw troszkę błędnie zinterpretowały jako oznakę działań wojennych i tak, nie dość, że na biedną ludzkość spadło kosmiczne promieniowanie gamma, to jeszcze doszło bombardowanie głównych metropolii. Ci co przeżyli te tabuny nieszczęść, starają się na nowo zorganizować, niczym pierwotne plemiona, w małych wspólnotach. w zniszczonym świecie nikt nie jest bezpieczny, trzeba walczyć każdego dnia o wodę, żywność, dach nad głową. A walczą nie tylko obszarpani z godności ludzie, ale pojawiły się również wszelkiej maści mutanty, wilkołaki i ubrani niczym snorki z gry S.T.A.L.K.E.R, ni to ludzie ni zwierzęta. I w takim świecie, uzbrojony w swoją ulubioną broń, spryt i encyklopedyczną wiedzę Kamyk, rozpoczyna swą niebezpieczna przygodę. Sprawy nie ułatwiają nawiedzające go sny o tajemniczej postaci i o problemach jakie pozostawił w domu.

Kamyk jest szczery, odważy i ma cięty język, który nieraz wpędza go w tarapaty. Lecz są ludzie dla których gotowy jest się poświęcić. A są to przyjaciele i rodzina dla których zrobi co w jego mocy, nawet jeśli będzie ryzykować własnym życiem. Bohaterowie drugoplanowi to również ciekawa i osobliwa menażeria, tak różna od pozostałych, choć już nie tak rozbudowana jak Kamyk. I to jest właśnie pierwszy minus. Przemytnik spotyka na swojej drodze sporą liczbę postaci, które mu pomagają bądź najchętniej ułatwiły mu zejście z tego świata. I trochę szkoda, że ich wątki nagle się urywają, nagle przestają ogrywać jakąkolwiek role, tak jak by to czy są czy nie miało większego znaczenia.

Największym plusem powieści jest akcja, która wręcz biegnie i na chwilę się nie zatrzymuje (czasem, nie ukrywam, by mogłaby przystanąć na parę chwil), jej nieprzewidywalność i to gdzie i kogo spotka Kamyk nieraz nas zaskoczy. Książka również obfituje w świetne dialogi, humor i lekkość opisów lokacji. A od połowy książki nabiera również znamion niezgorszego horroru.
S.Q.U.A.T jest wciągającą książka, widać iż rozplanowany na większy cykl, czego Panu Kuśmirakowi życzę. Oby tylko pociągnął przerwane wątki. Niech i polska literatura ma swój rozbudowany świat postapokalityczny.

Autor: Konrad Kuśmirak
Tytuł: "S.Q.U.A.T"
 Wydawnictwo: Czwarta strona
Stron: 399
 I wydanie: 2015
Gatunek: science-fiction, postapokalipsa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz